Stare wiadro
stało w kącie drewutni,
rozpamiętując lepsze czasy.
Z dziurami,
wygiętym pałąkiem,
zardzewiałe,
wielokrotnie przemalowywane
z chorym ciałem,
i duszą cierpiącą,
czekało,
wspominało,
nie tracąc nadziei.
Aż pewnego dnia...
Doczekało się...
Trafiło na salony.
Stało się
WIADREM ŻYCZEŃ.
Udowodniło,
że nigdy nie należy tracić nadziei:))
I tym optymistycznym akcentem
pozdrawiam Was, Kochani,
dziękując za miłe słowa i
mądre komentarze,
oraz
życząc przemiłych chwil
podczas całego weekendu:))
M.Arta









