Wszystko zaczęło się od małego, maleńkiego pomysłu na posiadanie własnego manekina. Stara, stojąca na dworze od kilku lat zardzewiała lampa wydawała się dobrą jego podstawą. Właściwie, to wstałam dziś wcześnie rano, by wprowadzić w czyn pomalowanie czekającej w garażu komody, zaopatrzona od wczoraj w odpowiednie farby i pędzle, a tu niespodzianka. Nie wiedzieć jak to się stało, zamiast zająć się meblem, powstał manekin, którego korpus wymodelowałam z folii aluminiowej zwijając ją w kulki, by nadać odpowiedni kształt,do uszycia sukni wykorzystałam halkę z tiulu i stare, obszyte koronką prześ -cieradło, które niefortunnie zostało pochlapane farbami przez MKM.
Nie powiem, trochę pokłułam palce , ale pracowało mi się wyjątkowo dobrze...
no i efekt końcowy...
Jednocześnie powstały zawieszki na dzień MAMY,dekoracja wieszaka i druga sukienka, która ozdobiłam perełkami:

.
Pozdrawiam tych, którzy dobrnęli do końca oraz witam nową obserwatorkę...
Fajnie wyszedł Ci manekin , a pudrowa sukienka mnie oczarowała :)
OdpowiedzUsuńAg
pozdrawia
Dzięki,pozdrawiam:)
UsuńSpryciara jesteś ,że tak świetnie poradziłaś sobie z manekinem. Suknie śliczne, ta pudrowa jest naprawdę super!!!
OdpowiedzUsuń:)))
Inny niż wszystkie, ale JEST:))!
Usuń