Przyszedł wreszcie czas na lawendę. Obrodziła obficie tego roku, pokazywałam Wam, moje Drogie wcześniej zdjęcia kwitnącej lawendy.
Świeżą wykorzystałam do wianków- jeden z nich wisi na drzwiach wejściowych, drugi na tarasie, a reszta po lekkim podsuszeniu w piekarniku, wypełni woreczki zapachowe, które rozmieszczę po całym domu...

Zaczęłam od zgromadzenia surowców na wianki, oraz od wykonania bazy z gałązek brzozy oraz bluszczu...
kiedy baza już była upleciona kolejno wplatałam pozostałe elementy
takie jak hortensja, zielone baldachy czarnego bzu, kwiaty żurawki
Drugi wianek, powstały na bazie bluszczu usztywnionego spiralą dodawaną do bukietów, składał się z pęczków lawendy, oliwkowej hortensji i kwiatów lilowca
i efekt ostateczny z liliowcami...
Oprócz wianków uplotłam jeszcze girlandę z bluszczu, hortensji i floksów...
całość powiesiłam na przemalowanym ostatnio wieszaku i póki co stanowi dekoracje wejścia do domu i tarasu...
Na koniec pragnę się Wam pochwalić,że otrzymałam wyróżnienie od Beatki z ...mój mały światek...
za które serdecznie dziękuję, jutro podam wg. regulaminu 10 blogów, które wyróżnię.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję wszystkim zaglądającym za odwiedziny i komentarze.
Nic mnie tak nie inspiruje, jak Wasza , moje Drogie, obecność .
M.Arto! Przepięknie ozdobiłaś dom! Wszystkie wianki są prześliczne, choć najbardziej podoba mi się ten pierwszy. Aż szkoda, że nie będą takie na zawsze. One się zasuszą? Pokaż jak będą wyglądały takie ususzone, jestem ciekawa.
OdpowiedzUsuńGratuluję wyróżnienia!
O jakie boskie wieńce - zwłaszcza te mieszane z białymi - rewelacyjne :)
OdpowiedzUsuńDziekuję , kochane dziewczyny, oczywiście wianki stracą na urodzie, ale przecież wszystko co dobre szybko się kończy:-)))
OdpowiedzUsuńZazdroszczę takich lawendowych plonów, ja mam ledwie bukiecik i liczę, że zakwitnie ponownie.
OdpowiedzUsuńPiękne wianki ci wyszły, dodają uroku i drzwiom i tarasowi.
Pozdrawiam
Agnieszka.