Witajcie, Kreatywne.
Całe to zamieszanie z transferem i kawą zaczęło się wczoraj. Korzystając z rad Qrki chciałam użyć do transferu łyżeczki, by mocniej przycisnąć druk do tkaniny.Nie chcąc zmarnować kolejnego kawałka płótna, użyłam tej z poprzedniego transferu, który zabarwił się od lakieru płyty na której go wykonywałam.(Tutaj przestroga dla Was, by sprawdzić, powierzchnia płyta na której wykonujemy transfer nie rozpuści się w nitro)Nieoczekiwanie dla mnie, efekt transferu na tkaninie z wczorajszymi plamami zaczął mi się podobać...dokładałam kolejne napisy, kolejne plamy tym razem z kawy i tak powstała duża torba plażowa , poduszka, koszulka dla butelki oraz mała torebeczka.
Nie byłabym sobą , gdybym nie wykorzystała również tego, co inni by wyrzucili. Papier użyty do transferu wykorzystałam ponownie do decoupażu i nakleiłam na pomalowane poprzedniego dnia reklamówki i wafelek od piwa.
Torebka z motylem...
Dzisiaj dekoracje z odpadów.
Oszczędny ze mnie człowiek:))
Miłego weekendu.
Czasami przez przypadek wychodzą świetne rzeczy :)
OdpowiedzUsuńWszystko fajne ale butelka jest naj , super !
A ja bałam sie,że dostnie głosy krytyki:)
UsuńDzięki, Kasiu za odwiedziny;)
Czy pozwolę?
OdpowiedzUsuńBędzie mi niezmiernie miło gościć Cię u siebie!
Ślicznie to wszystko zrobiłaś:)Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZdolniacha z Ciebie!A nie mowilam,ze transfery wciagaja?Wszystkiemu winna jest Qrka.To ona zaraza transferami:)
OdpowiedzUsuńDzięki, to świetna i wielce absorbująca zabawa.Daje tak wiele, właściwie nieskończenie wiele możliwości:)
UsuńDzięki za odwiedzny i miły komentarz. Super Ci wyszło tak jak byś zamierzyła....Gorące całuski pa....
OdpowiedzUsuńPrawdę powiedziawszy właśnie tak zamierzyłam...
UsuńMarto, chyba sklep niedługo otworzysz taka pracowita jesteś:)
OdpowiedzUsuńAniu, to jest silniejsze ode mnie, muszę...coś mnie gna...
UsuńMoże rozpocznę wymianę?
hihihi....cudowne te zalania:)))))))))))))...a ja pod transfer kładę folię...inaczej mąż by mnie chyba z domu wyrzucił:)))))
OdpowiedzUsuńJa wczoraj robiłam to na płytkach na tarsie:)
UsuńNie było czuć nitro, a płytę, która dała początek przebarwieniom odstawiłam w ciemny kąt garażu:))
No, no, jestem pod wrażeniem:))) Znakomite efekty i oby tego ewentualne przyszłe pranie nie zmieniło. Świetnie to wygląda.
OdpowiedzUsuńGłównej plamy - tej od płyty nie ruszy- a plamy od kawy?
UsuńCóż, kawę piję codziennie...
Taką torebkę mogłabym mieć :)
OdpowiedzUsuńŚwietny efekt i lubię taką oszczędność:)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie wyszły te zalania :)
OdpowiedzUsuń