z daleka nie widziałam światła,
kiedy otworzyłam drzwi,
zobaczyłam Go,
siedział na drewnianym kufrze nieopodal pieca
Jego twarz rozświetlała zapalana raz po raz
kiedy otworzyłam drzwi,
zobaczyłam Go,
siedział na drewnianym kufrze nieopodal pieca
Jego twarz rozświetlała zapalana raz po raz
kolejna zapałka,
skupiony patrzył jak płonie,
trzymał ją długo,
tak długo,że żar dogasającej
niemal parzył mu palce...
poczułam nieskończona tkliwość ,
skupiony patrzył jak płonie,
trzymał ją długo,
tak długo,że żar dogasającej
niemal parzył mu palce...
poczułam nieskończona tkliwość ,
smutek i żal jednocześnie,
że on tak sam po ciemku
z tą parzącą palce zapałką...
że on tak sam po ciemku
z tą parzącą palce zapałką...
Dziadek...
na zawsze ,tak właśnie ...
...babci nie pamiętam,
zmarła gdy miałam 6 lat...



