![]() |
| źródło-Google |
KARCZOCH-
SŁOŃCE NA TALERZU
W SERCU
W TRZEWIACH
Moje karczochy, zakupione w supermarkecie nie wyglądały tak
pięknie i świeżo jak te ze zdjęcia z Google, ale nie zrażona wyglądem zewnętrznym postanowiłam przygotowć je na rodzinną kolację z dziećmi.
Przygotowania rozpoczęłam od przycięcia liści i ogonków.
po czym znalazły się w garnku z osolonym wrzątkiem , w którym to spędziły mile czas przez ok. pół godziny.

Po odsączeniu na sicie główkami w dół mogły trafić już na stół.
Podane z sosem vinegrete, smakowały wyśmienicie.
Pragnę tu zaznaczyć, o czym na pewno wszyscy wiedzą,że jadalne są tylko końcówki liści, które odrywane kolejno od karczocha odsłaniają samą kwintesencję smaku- jego dno, które pokryte jest drobnymi, niejadalnymi włoskami- dopiero po ich odrzuceniu cała tajemnica karczocha zostaje odsłonięta i w nagrodę otrzymujemy to co w nim najlepszego-jego serce.
Było słońce na talerzu, a na zewnątrz jego piękny zachód, który dodawał splendoru naszemu rodzinnemu spotkaniu...
Życzę Wam samych miłych spotkań w rodzinnym
i nie tylko rodzinnym
gronie...




