Kochani:))
Jakiś czas temu trafiłam w sieci na pomysł
świeczuszek we wnętrzu orzechów.
Zaintrygował mnie na tyle,że postanowiłam je wykonać.
Wykorzystałam do tego celu
knociki po tea-lightach,
wlałam wosk z zapachowych świec,podpaliłam.
Dawały przyjemne, ciepłe światło.
PRZEZ CHWILĘ:))
Niestety!
Na domiar złego kiedy już nieco wosku się
wypaliło, ogień zaczął trawić samą skorupkę.
Ledwo zdążyłam je ugasić!
Efektem moich działań będą
wykonane zdjęcia
oraz świadomość,
ze należy zachować większą
ostrożność.
Szczególnie, kiedy w zabawie biorą
udział dzieci:))
Pozdrawiam Was Noworocznie:))
Dziękuję za WSZYSTKIE MIŁE SŁOWA
i komentarze.
Witam nowych OBSERWATORÓW.
Postaram się,żeby nie było Wam nigdy nudno!
Miłego weekendu:))



















