sobota, 12 stycznia 2013

Uwaga na pomysły ...niebezpieczne

Kochani:))
Jakiś czas temu trafiłam w sieci na pomysł
świeczuszek we wnętrzu orzechów.
Zaintrygował mnie na tyle,że postanowiłam je wykonać.
Wykorzystałam do tego celu
knociki po tea-lightach,
wlałam wosk z zapachowych świec,podpaliłam.

Dawały przyjemne, ciepłe światło.


PRZEZ CHWILĘ:))
Niestety!
Na domiar złego kiedy już nieco wosku się
wypaliło, ogień zaczął trawić samą skorupkę.
Ledwo zdążyłam je ugasić!
Efektem moich działań będą
wykonane zdjęcia
oraz świadomość,
ze należy zachować większą
ostrożność.
Szczególnie, kiedy w zabawie biorą
udział dzieci:))
Pozdrawiam Was Noworocznie:))
Dziękuję za WSZYSTKIE MIŁE SŁOWA
i komentarze.
Witam nowych OBSERWATORÓW.
Postaram się,żeby nie było Wam nigdy nudno!
Miłego weekendu:))


36 komentarzy:

  1. Niestety wiele pomyslow pieknie wyglada w teorii, ale praktyka to juz inna para kaloszy ;)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, trzeba zawsze zachować trzeźwy rozsądek:))

      Usuń
  2. Dobrze, że w porę zauważyłaś!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No to prawda, tez robiłam z orzechów i się zjarało, jedynie z robionych samemu świeczników to polecam ten który zrobiłam z pomarańczy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogień jest piękny ale i niebezpieczny trzeba o tym pamiętać .
    Twoje aranżację wyglądają zachęcającą , dobrze że ostrzegłaś , bo pewnie niejedna z nas zafundowałaby sobie taka pochodnie .
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. też gdzieś widziałam takie świeczki, na szczęście nie spróbowałam:) dzięki za ostrzeżenie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie chciało mi się zwyczajnie, choć przepisy widziałam wiele razy, głównie jako zabawę proponowaną do zrobienia z dziećmi...
    I teraz ciekawi mnie, czy nikt ich nie palił, czy się tylko nie przyznali, że to kłopotliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdyby wyłożyć folią skorupkę, ale to za dużo zachodu;)

      Usuń
  7. Ja w tamtym roku przez świecznik z szyszek o mało domu nie spaliłam:) A wystarczyła chwilka nieuwagi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reguły wystarcza chwilka nieuwagi:)

      Usuń
  8. Wygladac wygladaja slicznie ,ale rzeczywiscie trzeba zawsze uwazac jak sie moze skonczyc taki eksperyment :) Milego weekendu zycze :) Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie, kiedy eksperymenty lubi mały Jaś:))

      Usuń
  9. Nasza wspaniała ryzykantka. Teraz będziemy mądrzejsze i ostrożniejsze. =*

    OdpowiedzUsuń
  10. Było by nie wesoło, masz szczęście, że to skończyło tylko tak oj uważaj , uważaj kochana pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  11. Na szczęście zauważyłaś w porę .....
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze że sytuację udało się w porę opanować a wyglądają tak uroczo i niewinnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam do wypełnienia formularza zgłoszeniowego:
    http://my-candys.blogspot.com/p/dodaj-swoj-konkurs-2013.html

    OdpowiedzUsuń
  14. A moze tak jeszcze jedno podejscie?W wersji plywajacej:)

    OdpowiedzUsuń
  15. pięknie to wygląda na tle kratki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było pięknie, ale krótko;)
      Jak w życiu:))

      Usuń
  16. To cieszę się, że nie podpaliłaś swojego pięknego domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaddis podsunęła mi pomysł,by puścić świeczki-orzechy na wodę:)I zagrożenie minie.

      Usuń
  17. Z ogniem nie ma żartów, teściowa kiedyś w święta zrobiła nastrój w łazience stawiając świecę zbyt blisko lustra w drewnianej ramie, czujny nos mojego męża uchronił przed tragedią. Ślad jest do dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ogień to żywioł, ale przyznam, że sama miałam pomysł na takie wykorzystanie orzechów, myślałam jednak o włożeniu w skorupkę mini-świeczek..., tylko te wkłady i tak są za duże.

    OdpowiedzUsuń
  19. dobrze ,że skończyło sie dobrze
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że miałaś je na oku. Ludzie wrzucający do sieci niesprawdzone i niebezpieczne pomysły, są nieodpowiedzialni! Czyli zawsze trzeba być czujnym! Dzięki za ten wpis, ku przestrodze. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Drobinki śliczne, lecz efemeryczne :) I niebezpieczne - jak się okazało. Tym niemniej spełniły swoje zadanie, skoro udało się je sfotografować, dokumentując ulotny moment piękna i ciepła, które roztaczały na stole...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo pozostawione przez Was w komentarzach, za czas
postom poświęcony...:)