środa, 6 marca 2013

haute couture

Dawno, dawno temu,
kiedy moja wyobraźnia jeszcze nie
uznawała żadnych barier,
wykonałam na wystawę
swoich prac
wiosenną sukienkę haute couture.
Wyeksponowana na sztalugach,
wisiała przy wejściu na wystawę,
witając wszystkich gości.
Minęło już trochę, tknięta
zębem czasu,
z ubytkami dekoracji
wisi zapomniana na zapleczu,
odłożona do lamusa...
To Jaś był tym,
który odkrył ją na nowo.
Widzicie ją dzięki niemu
oraz dzięki temu,że właśnie zbliżają się święta
wielkanocne...






A w ogrodzie rozkwitły ranniki!
Pisałam o nich wczoraj,
ale nie miałam jeszcze zdjęć.


Uwielbiam je,
są jak perełki
w otaczającej nas
wszechobecnej
BRZYDOCIE.

Gdybym miała moc sprawczą,
maj byłby już jutro!

Miłego, słonecznego dnia
WSZYSTKIM:)))



36 komentarzy:

  1. Odkrycie Jasia rewelacyjne!
    A o te śliczne kwiatki się troskam, bo prognozy jakieś złowieszcze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie troskaj się, Kochana- one nawet pod śniegiem lubią sobie kwitnąć...

      Usuń
  2. haute couture rewelacja :))Rozbawiłaś mnie , super:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie piękne te kwiatuszki! Masz rację, wokół króluje brzydota. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale na szczęscie wkrótce sie to zmieni-zieleń zmieni szary świat w wiosenny i piękny!

      Usuń
  4. Kreacja bomba :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurczaki!!! ale kreacja! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za pomysl z kroliczkami - odkrywczy !! Ale kwiatkow to Ci zazdroszcze , ja wczoraj skuwalam lod ze schodow , bo mnie draznil juz . A cala zielonosc nadal pod tonami sniegu zalega . Chociaz nie - pojawily sie czubki galazek aroni. heh , caly krzak pod zaspa sniegu . Zrob cos ,zeby juz byl maj , plissssss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz zaczęłam "cos" robić, ale nie wiem, ile mi to zajmie czasu...

      Usuń
  7. Otul je może bo im główki przemarzną- prognozy jakieś zimowe zapowiadają...
    Cudnie jest jak się coś z brudnej, szarej ziemi wyłania- żyć się chce. U mnie szaro i wieje jak nie wiem co........... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście ani mrozy ani śniegi nic tym milaskom nie zrobią...Ranniki chyba nawet lubią takie niskie temperatury:)

      Usuń
  8. fajne króliczki i sukienka :)))
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buziaki, Agnieszko!
      Jak się ma oleanderek ?

      Usuń
  9. Sukienka baaaardzo wyjsciowa...nikt Cie nie przeoczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. być w centrum zainteresowania...hmmmm, kto tego nie lubi?

      Usuń
  10. Czy ta kiecka jest jadalna? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś była, teraz też jest, ale chyba znacznie mniejsze ząbki ją podgryzają:))

      Usuń
  11. Martuś, ale o jakiej wszechobecnej brzydocie wokół piszesz? Przecież jest ładnie:) A jak jeszcze deszcz spadnie to będzie i czyściej:))) A tak w ogóle to chyba zaczynam doceniać urodę brzydoty, np, w centrach miast: kamienice z liszajami, budowle nadjedzone zębem czasu. Byleby z duszą.

    Hot kutiur, fiu, fiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy znika śnieg, odsłania stare śmieci, nadgniłe liście, gołe gałęzie są ponure, jest szaro ,ponuro i brzydko...Na szczęście jest to stan przejściowy... Wystarczy uprzątnąc to , co jest do uprzątnięcia, zagrabić i czekać na świeżą zieleń traw i liści...

      Usuń
  12. Te rozmaite odcienie brązu prezentują się nadzwyczaj smakowicie :) Jasiu ma gust i talent do odkrywania rzeczy o wyjątkowym uroku.
    Tylko pogratulować takiego pomocnika!
    I wyobraźni, bo w dziedzinie kreatywności jesteś nie do pobicia, M.Arto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba się zarumieniłam...Magdaleno:))

      Usuń
  13. niech żyje bal:)) i do sukienki i do tej wszechogarniającej nas brzydocie;) chyba nie ma aż tak źle:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, az TAK źle nie jest, ale każdego dnia będzie coraz ładniej...
      Już nie mogę się doczekać na ten piękny czas...

      Usuń
  14. nooo.... faktycznie NIC Cię nie ograniczało ;-))))))
    Podziwiam pomysłowość i kreatywność... Strasznie słodkie są te przypieczone króliczki... a pierwsze wiosenne kwiatki też już widziałam.... nawet uwieczniłam na zdjęciu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to pewnie też czułaś lekie wzruszenie, widząc te maleńkie , żółciutkie słoneczka:))

      Usuń
  15. Takie piękne kwiatki u Ciebie. A ja szukałam przebiśniegów i nic :-(.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czekam na pierwsze pączki u mnie w ogrodzie. =)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm... jak tu wiosennie i smacznie u Ciebie :)), kwiaty są śliczne!!!
    Pozdrawiam i zapraszam Basia

    OdpowiedzUsuń
  18. A więc to są ranniki! Tam gdzie kiedyś mieszkałam były polany przy lesie pełne m.in takich kwiatuszków, ale kogo się pytałam to nie wiedział nazwy... ranniki :)
    Gratuluję pomysłu z sukienką, genialny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo pozostawione przez Was w komentarzach, za czas
postom poświęcony...:)